wtorek, 28 maja 2013

Amplituda wrażeń...

Przyszedł czas na kolejną porcję recenzji produktów, które otrzymałam w ramach współpracy z JM Spa&Wellness Kosmetyki.

- Sól do kąpieli Limonka z imbirem
- Shea do ciała i masażu Biała Herbata wyszczuplające
- Mydełko Argan&Goats

Producentem tych kosmetyków jest Scandia Cosmetics S.A.

************************************************************************************

Na pierwszy ogień idzie sól.








Buteleczka kryje w sobie 100g żółciutkich kryształków. Po odkręceniu korka nasze nosy wita cudowny, lekko słodki, ale orzeźwiający zapach, który ma się ochotę rozpylić po całym domu.
Aż żal zużywać tego do kąpieli, no ale inaczej nie było by możliwości przetestowania.

Jak sprawuje się sól w praktyce?
Otóż zawartość całego opakowania wsypujemy do wanny pod strumień ciepłej wody.

I ...

I w tym momencie czar pryska jak bańka mydlana, Kopciuszek znów jest kocmołuchem bez szklanego pantofelka a karoca powraca do swojej dyniowej postaci. Dlaczego tak porównałam?

Otóż kryształki uwalniają cały kolor, barwiąc delikatnie wodę i stają się przezroczyste - to w sumie normalność i całkowicie ją akceptuję, ale gdzie do cholery ulatnia się ten cudowny zapach?

Plus do tego kilka kryształków było hmmm brudnych? Zabrudzonych? A może taka natura a ja się czepiam? Ujmuje to jako naturę, choć wrażenia wizualne psuje.

(poniższe zdjęcia robione w warunkach łazienkowych, więc światło nijakie :/ )






Wracając do kąpieli - wodę mamy zabarwioną na lekko żółtawy kolor i to już cały zauważalny fun.
Wiem, że przecież chodzi o właściwości, których nie dostrzegamy gołym okiem, że kąpiel z tą solą zdrowa, bo - jak wspomina producent na etykiecie - owoce drzewa cytrynowego są bogate w witaminę C, która pobudza komórki do życia, a sok z cytryny doskonale rozjaśnia skórę, oczyszcza i orzeźwia cerę, wygładza zmarszczki, a nawet walczy z cellulitem.
Nic z tych właściwości nie zauważyłam (poza oczyszczeniem, ale od tego chyba jest każda kąpiel co? ).
Co za to zauważyłam? A właściwie co poczułam? Pamiętacie to dziwne uczucie, że jakby w wannie na dnie pozostał piasek, który wystąpił, gdy opisywałam żurawinową sól do kąpieli tej samej firmy TU? Otóż przy tej soli ponownie się on pojawia, mimo, że kilkakrotnie mieszałam ręka wodę.

Zero zapachu w wodzie (nie wspominając już, że na skórze po kąpieli nie ma się go co doszukiwać), zero komfortu w kąpieli.

Cena 6,90zł /100g - akurat jest wyprzedaż KLIK (szkoda, że nie dostałam w takim ładnym pojemniku)

Podsumowując: jestem na NIE

*************************************************************************************

Drugi kosmetyk to Shea do ciała i masażu Biała Herbata wyszczuplające.











Jak widać otrzymujemy go w postaci "muffinki". Za opakowanie służy papierowa papilotka plus folia z etykietką. I tyle. Jak widać na powyższych zdjęciach już w transporcie "opakowanie" się trochę zgniotło. Może i jest zabawne, może i ładnie wygląda, ale za to jakie jest niepraktyczne. Bo po zdjęciu folii zostaje nam tylko ten muffinkowy papierek. Jedyne wyjście - przełożyć kosmetyk do pustego opakowania, a gdy się takiego nie ma - wkładać do foliowego woreczka.

A sam kosmetyk?

No cóż, tu również walory zapachowe są nieziemskie, dominuje oczywiście herbata, której woń uwielbiam. A tak konkretnie to dla mnie jest to zapach kwiaciarni - tak! Nie mylicie się kwiaciarni!

A reszta? Już mówię.

Mimo, że pojemność nie jest za wielka to kosmetyk jest bardzo, bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość. Na początku kosmetyk jest dość zbity, jednak podczas kontaktu ze skórą i rozsmarowywaniu idealnie się rozpuszcza.
Niestety bardzo długo się wchłania, długo zostaje tłusta warstwa na skórze, czego nie lubię, ale stosowałam ten kosmetyk na noc i jakoś przetrwałam. Wynagrodziło mi to fantastycznym nawilżeniem i gładką skórą. Dodatkowo łagodzi podrażnienia po depilacji.


W ramach gratisu do Karty Blogera otrzymałam taką samą muffinkę i jutro zawiozę ja mamie - na pewno przypadnie jej do gustu.

Kosmetyk o pojemności 50g dostaniemy w cenie 10,60zł TU

Podsumowując - jestem na TAK (ale w innym opakowaniu!)

*********************************************************************************

Jeśli jeszcze macie siły to zapraszam na moją opinię o trzecim kosmetyku. Obiecuję - najkrótsza, bo i kosmetyk maleńki.

Mowa o mydełku z serii arganowej.


Od producenta:

Mydło na bazie roślinnej z dodatkiem certyfikowanego olejku arganowego i protein mleka koziego ma właściwości silnie nawilżające, odżywcze i uelastyczniające skórę. Łagodzi podrażnienia, oczyszcza i rozświetla skórę.
Polecane do każdego typu skóry.

Moja opinia:

Mydełeczko małe, więc i o obszerną recenzję ciężko. Po wyjęciu z folii ujrzymy przede wszystkim te złote drobinki, które miałam obawę, że będą zostawały na ciele. Ale po pierwszym użyciu zniknęły - ot taka to ozdoba wizualna.
Pieni się ładnie, delikatnie.



Zapach jak i w poprzednich kosmetykach jest zniewalający. Świeży, luksusowy, idealny. Oczywiście pachnie tak samo jak krem do rąk  z serii arganowej, który kiedyś opisywałam (TU), krem (a właściwie jego opakowanie) leży sobie w koszyku denkowym, więc mydełko przedłużą mi wrażenia zapachowe po nim.
Niestety wysuszał mi dłonie łobuz jeden, więc znalazłam dla niego inne zastosowanie - słuzy mi do mycia pędzli.


Tu się sprawuje idealnie. I niech tak pozostanie.

Kostka 20g kosztuje 4,10zł i jest dostępna TU

Podsumowując: sama nie wiem.

***********************************************************************************

Z tych trzech kosmetyków najbardziej zadowolona jestem z muffinki shea, najmniej z soli.

Dziękuję tym, którzy wytrwali do końca tego postu i dziękuję JM Spa&Wellness Kosmetyki za przekazanie kosmetyków do testów.

                                                                                                 Monika
**********************************************************************************
p.s. przypominam, że do 1 czerwca możecie brać udział w moim małym rozdaniu na Facebook - KLIK

55 komentarzy:

  1. Dużo tej " natury " w soli ;) Pierwszy raz coś takiego widzę, a stosowałam już bardzo dużo różnorodnych soli, bo lubię ;) Zdarza się czasami taki " okaz " ale na Twoim zdjęciu po wsypaniu do wanny widzę ze jest ich sporo ;)
    Mydełko ciekawe, Shea bardzo lubię, ale na pewno w takim " wdzianku " bym go nie kupiła, lubię szczelnie zamykane pojemniczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te masełko przełożyłam do innego opakowania, bo w tej papilotce to takie niepraktyczne :(

      Usuń
  2. mydełek samych w sobie takich raczej nie stosuje, podoba mi się ta muffinka i mnie zainteresowała,jednak gdybym mogła kupić w sklepie na miejscu,bo bałabym się że po transporcie zostaną z niej "okruszki",ale tak po za tym to mnie tym zaciekawiłaś.
    a ta sól - jedyne co warte to ta szklana butelka chyba ( bo chyba jako testerka dostałas tylko plastik? )
    Pozdrawiam, notka długa,ale przebrnęlam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawa za przebrnięcie! :) Sol -niestety była w plastikowym opakowaniu (a szkoda, bo te szklane takie ładne).

      Usuń
  3. Lubie sole, ale te naturalne często właśnie tak zostają na dnie, co doprowadza mnie do szału!Masełko mnie kusi ale opakowanie odpada - zaraz rozpełźnie się po całej łazience za moją, Łukasza lub małego pomocą ;)Może na jakiś wyjazd się zaopatrzę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej znaleźć mu inne opakowanie :)

      Usuń
  4. okropnie czuc piasek pod czterema literkami.. A te Shea ma fajne opakowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. jak napisałaś o tym wspaniałym zapachu soli, to już myślałam, że to będzie coś dla mnie! ale jak się okazało że pozostawia piasek na dnie wanny to się rozczarowałam :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kocham to mydełko :) Używam do mycia twarzy, i szczerze przyznaje, że nie wysusza, nie ściąga.. wręcz mam wrażenie ze nawilza :) W dodatku naprawde wydajne. Uzywam od 16 maja, rano i wieczorem i zostalo wiecej niz polowa. Jak na tak male mydelko to chyba niezle :) Zapach faktycznie taki luksusowy, a drobinki.. dobrze ze zniknely po pierwszym zamydleniu ;)

    Muffinka mnie ciekawi, poniewaz ma interesujacy sklad :) PO goleniu nog mam okropne krostki z ktorymi juz nie walcze bo przetestowalam rozne cuda, ale moze ta muffinka dalaby radę.. hmm, trzeba będzie obadać rzecz.

    Sól - wanny nie mialam nigdy wiec nigdy bym nie uzyła, ale wyobrazam sobie ten piasek co napisalas.. musi to byc malo przyjemne. A tak w ogole to ta sol jest zamiast plynu do kapania? Bo jakos tak nie wyobrazam sobie wanny bez piany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie jak sypię sól to nie dodaję płynu, ale wtedy o piance zapomnieć trzeba :(

      Usuń
  7. Te mydełko u mnie trafiło do mycia rąk, nie myję się mydłami ;) Masło uwielbiam, a sól okazjonalnie do stóp używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie mydło, tak jak wspomniałam, trafiło jako środek do mycia pędzli :)

      Usuń
  8. Fajnie wygląda ta muffinka, ale faktycznie niepraktyczna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię jak sól nie do końca się rozpuszcza ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaciekawiło mnie to masło do ciała.

    OdpowiedzUsuń
  11. zapachniało mi tu od samego patrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam zarówno muffinkę (drzewo sandałowe) jak i to mydełko. O ile z mydełkiem się polubiłam, to tak ta muffinka mi do gustu nie przypadła...

    OdpowiedzUsuń
  13. Muffinka ma wg mnie zbyt gęstą konsystencję, nie lubię tego typu produktów :( A mydełka miałam, tylko że przy takiej wielkości niewiele umiałam o nich powiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak - konsystencja jest gęsta, ale przy kontakcie ze skórą na szczęście szybko się rozpuszcza.
      A mydełko jak widać i ja nie potrafiłam za wiele o nim powiedzieć...

      Usuń
  14. Świetna jest ta muffinka :D nie lubię tego typu produktów ale wizualnie jest przepyszna :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mufinka mnie baaardzo zainteresowała!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow, czego to już nie wymyślą:)
    Super post;)

    OdpowiedzUsuń
  17. a kryształki soli tak pięknie wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta sól jest taka wielka, że to spokojnie mogą być kamienie :P Przy takich rozmiarach zawsze się boję, że sobie porysuję w wannie tyłek i plecy, jak się nie rozpuści, no ale każdy ma swoje paranoje :D
    Z kolei jeśli chodzi o muffinkę, to chyba liczyłam na więcej, ale teraz widzę, że ona specjalnie nie porywa. Ta tłustość jednak trochę zniechęca. Może to i dobrze, mój portfel więcej "porywów" w tym sezonie może nie znieść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sól to możesz mieszać chociażby budowlanym mieszadłem a i tak się nie rozpuści...

      Usuń
  19. Jestem bardzo ciekawa limonkowego zapachu soli. Uwielbiam cytrusowe, kwaśne zapachy, które ożywaiaja mój umysł i ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  20. zapraszam do zabawy:
    http://anaa-anaa-86.blogspot.com/2013/05/tag-co-znajduje-sie-w-mojej-torebce.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Muffina fajnie wygląda, ale szkoda, że jednak nie jest to takie dobre rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  22. szkoda, że to mydełko wysusza dłonie :/

    OdpowiedzUsuń
  23. opakowanie ciekawe, jednak niepraktyczne jak wspominałaś :>

    OdpowiedzUsuń
  24. Muffinka wydaje się ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Takie ciasteczko bym przygarnęła z miłą chęcią :) Buziakiiiii

    OdpowiedzUsuń
  26. Muffinka kusi! Ale szkoda, że mimo wszystko takie opakowanie :(

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie jakiś ślad - dzięki niemu łatwiej trafię do Ciebie.

Reklamy, komentarze typu "obserwujemy?" etc - na to nawet nie wysilaj klawiatury.