piątek, 29 sierpnia 2014

Wsi spokojna, wsi wesoła...

Pierwsze 23 lata mojego życia mieszkałam na wsi. Wsi na krańcu świata, gdzie autobus przejeżdża 2 razy dziennie (poza wakacjami, weekendami, świętami itp.), gdzie jest jeden sklep, a wszystkie domy są przy jednej drodze. Wsi, w której każdy każdego zna i każdy o każdym wszystko wie.
Gdzie sąsiadki są "ciociami" a okoliczne dzieciaki traktuje się jak rodzeństwo.


Lubię tam jeździć w każdym możliwym momencie. Lubię wyjść rano w piżamie na podwórko i wypić kubek ciepłej herbaty. Lubię słuchać wieczorem cykania świerszczy i rechotu żab (choć panicznie się ich boję). Kocham patrzeć w gwieździste niebo, którego tak mi brakuje w oświetlonym mieście.
Wieś ma w sobie więcej życzliwości, więcej wzajemnej pomocy między ludźmi, więcej zaufania.
Mimo, że w mieście mieszkam w skupisku zwanym blokiem, to jakim zdziwieniem moich sąsiadów było, gdy mówiłam im "dzień dobry" na klatce. Przecież to nic takiego - zwykłe pozdrowienie, uśmiech na twarzy, a daje tak wiele.
Gdy jadę na wieś uśmiechy mieszkańców widzę bez przerwy.
Miasto niesamowicie "goni", każdy gdzieś się spieszy, każdy pędzi, wszystko odbywa się szybko.
Na "mojej" wsi czas płynie wolniej, można wyczuć blogi spokój.
I spacer jest przyjemniejszy...

Jarek i Borys
Jedyną okazją by coś działo się szybko jest wiejski festyn, który w tym roku miał swoją "drugą edycję".
I o ile życzliwość wśród mieszkańców to norma, tak pomoc w organizacji znikoma.
Zawsze można liczyć na te same osoby - można by rzec "niezawodne".
Ja oczywiście - choć dzieli mnie odległość 200km - zgłosiłam się, że mogę pomóc.
Przydzielono mi organizację loterii fantowej. Do pomocy wzięłam siostrę. (no i mojego super-męża, który dzielnie dźwigał fanty).

W tym miejscu powinna być ładna fotorelacja - jednak osoba której zaufałam i z którą ustaliłam, że zrobi zdjęcia do dziś mi ich nie przysłała (już dość mam słów "wieczorem wyślę", "daj mi czas do jutra" - minął prawie miesiąc!). Nie lubię takich niesłownych osób.
Na szczęście zdążyłam zrobić kilka zdjęć jeszcze zanim się wszystko na dobre zaczęło.


Najwięcej atrakcji było oczywiście dla dzieci - były zjeżdżalnie, był zamek do skakania, był basen z łódeczkami. Pokazy żonglerki, wielkich baniek. Wata cukrowa.
Dla każdego były kiełbaski z grilla (mój mąż robił za "grill-mastera"), grochówka, napoje - wszystko za darmo.
Był kącik z kawą, herbata i ciastami które upiekły mieszkanki wioski.
Był "ogródek piwny" i zabawa do nocy przy muzyce puszczanej przez dj'a.

Był fantastyczny pokaz tancerzy ognia (wyglądało to niesamowicie nocą).
I była oczywiście loteria, która okazała się hitem festynu. Mieliśmy ponad 300 losów, które rozeszły się migiem. A kolejka stała jeszcze długa...

Nie mogę tu nie wspomnieć o sponsorach, którzy podarowali na nią fanty.
Ja w szczególności dziękuję 3 firmom, które przesłały fantastyczne produkty:

Niezawodnej ewaija.pl, która podarowała bańki mydlane, kauczukowe piłki, kule świecące, świecące kolorowe długopisy, karty do gry, lakiery do paznokci, gry itp.



CzuCzu przesłało fantastyczne książki edukacyjne.



Zaopiekuj się mną podarowało na loterię książki oraz przywieszki.



Bardzo Wam dziękuję - w imieniu swoim, jak i obdarowanych osób.

I jeszcze kilka zdjęć z tego dnia:












Grillmaster ;)

Jak szanowna Pani Fotograf dośle mi zdjęcia to na pewno je tu wstawię...

Miło, że są takie momenty, gdy mieszkańcy mogą się zintegrować, oderwać choć na chwilę od codziennych obowiązków. Miło mi było usłyszeć, że loteria, za która byłam odpowiedzialna była hitem festynu, że była przygotowana bardzo dobrze i przeprowadzona sprawnie.
Pieniążki zebrane na loterii zostały przekazane na cele wioski.Potrzeb dużo, więc na pewno zostaną dobrze rozdysponowane.
Lubię wiedzieć, że powierzone mi zadania robię dobrze.

Chciałabym na stałe mieszkać na wsi... Najlepiej w pobliżu Gdyni, bo miasto też ma swoje plusy! ;)
To może na koniec mała ankieta - wieś czy miasto? Co wolicie?

82 komentarze:

  1. Widzę, że czas spędzony wspaniale, spokojnie i wesoło ;) Kocham takie dni, tak doładowują że człowiek wraca z podwójną siłą do codziennego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez ze wsi, choć nieco większej niż Twoja (tak wynika z opisu). Jako dziecko latałam na boso, grałam w klasy na ulicy, bo samochodów nie było prawie wcale (teraz na druga stronę przejść się nie da), cały dzień łaziliśmy po lakach i lasach i jadło się owoce prosto z krzaka i pachnące pomidory :)
    Kocham wieś i bardzo lubię tam spędzać czas. I chciałabym na wsi zamieszkać... w sumie teraz i tak wszystko można mieć na wyciągniecie komputera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a internet już na wsi hula, więc czegóż chcieć więcej?? :D

      Usuń
  3. Mieszkam na wsi ;) i pomimo, że często się wkurzam, że wszędzie mam daleko to nie chciałabym zamieszkać w mieście ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wieś, szczególnie w wakacje, wracam tam kiedy tylko mogę :)
    Odwiedź i mnie czasem :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wolę wieś chociaż Gdańsk to jedna wielka wieś miejska :3 ha
    Fajny festyn, dawno na takim nie byłam :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wychowywalam sie na wsi, ale tylko do 6 roku zycia. W wieku 7 lat trzeba bylo isc do szkoly i przeprowadzilismy sie do miasta. Nie jest ono wielkie jak Krakow, czy Warszawa (na szczescie) ale jednak to zawsze miasto.

    Marzy mi sie po dzis dzien mieszkanie na wsi, tak jak opisujesz, pare domow pola i 1 sklep ;) mieszkanie na takiej wsi ze pola rolne zostaja przeklasyfikowywane na pola budowlane i powstaje dom na domu, a pol nie widac to juz mnie nie interesuje...

    Mozesz zdradzic nazwe wsi ktora jest Twoja? Zazdroszcze Ci takiego miejsca! Tam gdzie ja sie wychowalam na chwile obecna jest juz taki scisk domow, ze przyslowiowej zapalki juz nawet nie ma gdzie postawic, a rolnictwo i hodowla zwierzat calkowicie zanikly i sa juz zjawiskiem nadnaturalnym... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej wiosce jeszcze pola widać - domy biegną wzdłuż jednej głównej drogi. Typowego rolnictwa nie ma, jak dobrze kojarzę to 2 czy 3 gospodarzy. Za to coraz więcej firm - pewnie głównym powodem jest bliskość granicy polsko-rosyjskiej.

      Usuń
  7. A w takim festynie to juz wieki nie mialam przyjemnosci uczestniczyc ani w dozynkach i chetnie bym to zmienila!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na taką wieś, jeździłam przez pół mojego życia do dziadków. Strasznie tęsknię i jeszcze bardziej żałuję, że moje dziecko nie poczuje tej frajdy :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocurek super. Impreza pewnie też.
    Cóż ja mieszkam na wsi juz 26 lat i mimo wszystko, że daleko wszędzie itp nie wyobrażam sobie mieszkac w mieście, wyjazd do przyjaciółki na cały dzień mnie bardzo męczy, nie potrafiłabym mieszkac w mieście, na dodatek w bloku itp
    Taka ma natura już :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje dzieciństwo pół na pół miasto-wieś, miasto w tygodniu szkoła- wieś wakacje i weekendy i w dorosłym życiu zostałam na wsi chociaż do warszawaskiego Powiśla z mojego dzieciństwa nadal czuję sentyment i czasem powracam w te strony :) Festyn świetny, fajnie jest sprawiać radość innym szczególnie dzieciom :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super sprawa :)
    Na wieś jeździłam do dziadków, lubię tam jeździć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To teraz wiadomo, gdzie jesteś, jak Ciebie nie ma :) :)

    Przede wszystkim gratuluję udanego festynu i loterii:) to fantastyczne, że tak dużo firm zechciało ufundować nagrody :)

    A pytanie... miasto/wieś, to ja się wyłamię...bo jestem typowo miastowa.W mieście czuję się, jak ryba w wodzie i uwielbiam Poznań, ale w nim nie mieszkam.
    A mieszkam też w bloku...ale u nas witanie sąsiadów to norma. W mojej klatce jest 13 mieszkań i wszyscy mniej lub bardziej się znają..i jest to bardzo miłe.
    Mieszkanie mam na parterze i dzięki temu jestem posiadaczką ogródka, który otacza całe mieszkanie (oczywiście od strony zewnętrznej bloku)...a 300m od bloku mamy las...
    Więc ogólnie jest milutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogródek to mi się marzy.. maluśki choć...

      Usuń
  13. Nie wiem, czy na stałe chciałabym mieszkać na wsi, ale spędzam dużo czasu u mojej babci w jej domku i ogródku. Na wsi się urodziłam i w zasadzie wychowałam biegając z kuzynami. Moja kochana wioska już nie ma takiego klimatu jak kiedyś, wszyscy rówieśnicy w zasadzie wyjechali, teraz są młodsze pokolenia, powycinano drzewa owocowe, ciągle jeżdżą samochody.. To już nie to samo, co kiedyś, ale wspomnienia zostały :) A babcię mam zamiar odwiedzić w środę, też nie mają sklepu i wszystkie produkty trzeba jej zawieźć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie taki złoty środek to wieś blisko miasta lub obrzeża miasta - ważne by własny domek mieć i kawałek ogródka :)

      Usuń
  14. Zazdroszcze Ci takiej wsi. W mojej nie jest tak kolorowo, jak u Ciebie. Pomimo, ze bardzo bardzo ja lubie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w mojej tez nie jest kolorowo - raz w roku -jak jest festyn wioska nabiera barw.

      Usuń
  15. fajny festyn :) super jest dać coś od siebie dla innych, satysfakcja ogromna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. pierwsze zdjęcie jest genialne! ♥ ja zdecydowanie miastowa, na wsi bywam bardzo rzadko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. fajne zdjęcia, mieszkam na wsi całe życie . jak pogoda dopisze to jutro wybiorę się na gminne dożynki :P

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam przyjeżdżać na wieś :D

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam przyjeżdżać na wieś :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mieszkałam na przedmieściach mojego miasta, gdzie tez jest cisza, spokój, pole, łąki, krowy. Jednak przez 3 lata wolałam Kraków, ale gdy wracam do swojego miasta ostatnio czuje sie bardziej spokojna : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jeżdżę co jakiś cza "naładować baterie" :)

      Usuń
  21. A ja mieszkam na wsi już 27 lat i mam tego serdecznie dosyć. Wszędzie daleko, zakupy to wyprawa i nie ma gdzie wyjść. Wieczorne spacery w towarzystwie miliona komarów to nic przyjemnego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak -komarów to i ja nie znoszę :/

      Usuń
  22. Świetne są takie festyny! W mojej miejscowości takie bezpłatne są chyba teraz tylko na dzień dziecka i na święto patrona w szkole podstawowej/gimnazjum (to zespół szkół) ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne zdjęcia.. ale będzie pamiątka:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mieszkam na wsi i tu mi najlepiej :) Świetna sprawa taki festyn;) A co do organizacji to chyba wszędzie tak jest :D

    OdpowiedzUsuń
  25. świetnie to wszystko wygląda :))

    OdpowiedzUsuń
  26. skąd ja to znam, że jak coś trzeba zorganizować i ogarnąć jakąś imprezę, to tylko mała grupka robi wszystko od początku do końca ;) , też mieszkałam na wsi i pomagałam koleżance w organizacji różordnych imprez,często z własnej kieszeni dokładałyśmy na róże nagrody w konkursach dla dzieci

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja kiedyś mieszkałam we wsi ale musiałam sie wyprowadzić ;/ zapraszam do siebie. Byla bym bardzo wdzięczna gdybys poklikala w linki z ubraniami :) patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  28. gratuluję pomysłu i wykonania :) sama pochodzę ze średniej wielkości raczej spokojnego miasta pod Warszawą, ale od kilu lat mieszkam prawie w centrum stolicy i powiem Ci, że czuję się tu świetnie! za nic nie zamieniłabym tej bliskości wszystkiego. może za kilkadziesiąt lat mi się zmieni, ale teraz uwielbiam to gdzie mieszkam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię wygodę miasta. I tu i tu są pozytywy :)

      Usuń
  29. Całe szczęście - mieszkam na takiej wsi :)

    OdpowiedzUsuń
  30. moja mama dwa lata temu wyprowadziła się na wieś... staram się wpadać do niej jak najczęściej - tam czas płynie w innym tempie ;) a moje młodsze dziecko ma tam nawet swój pokoik, spędził u babci ponad połowę wakacji i nie chciał dziś wracać do domu :) tak więc dla mnie - zdecydowanie wieś, byle nie tak bardzo oddalona od miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie też! Wieś blisko miasta! :)

      Usuń
  31. Zdecydowanie miasto i to duuuuze. Urodzilam sie w sredniej wielkosci miescie /250000mieszkancow/, obecnie mieszkam w Londynie. Poltorej roku zylam w duzej Maladze, ktora juz dla mnie byla za mala. Jednak wole szybkie tempo zycia

    OdpowiedzUsuń
  32. Moja rodzina mieszka na wsi i bardzo dobrze wspominam pobyty u nich i zabawy z kuzynką :) Bardzo spodobała mi się ta inicjatywa! I fajne zdjęcia, dużo pozytywnej energii.

    OdpowiedzUsuń
  33. taki festyn to fajna sprawa, przynajmniej coś się dzieje ;p ale ja bym na wsi nie mogła mieszkać, taki mieszczuch ze mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak byłam mała jeździłam co wakacje do kuzynki na wieś i bardzo to lubiłam. Nawet chciałam tam mieszkać. Jednak kiedy urosłam, to zrozumiałam, że nie mogłabym tam mieszkać, bo do wszystkiego daleko, ludzie się wszyscy znają i plotkują na cała wieś. Trzeba uważać co się robi, bo będzie masakra, zaraz wszyscy będą wiedzieć. U mnie w bloku to normalne, że się sąsiadom mówi "dzień dobry" każdy jest dla siebie miły. Dla mnie zdecydowanie miasto. Wieś była fajna jak się było dzieckiem :)

    A festyn widać fajnie wam wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. plotkowanie to niestety duży minus wsi...:(

      Usuń
  35. Super sprawa, ja uważam, że fajnie jest mieszkać na obrzeżach większego miasta, taki kompromis pomiędzy wsią, a miastem :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Miło tak spędzić czas :) Ja mieszkam koło bardzo małego miasta :)

    OdpowiedzUsuń
  37. piękne zdjęcia zwłaszcza to pierwsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ale za to jak Monia coś obieca to mur beton będzie! <3

    A ja mieszkam na wsi na końcu świata, gdzie autobus nie przejeżdża nawet w wakacje a o sklepie można zapomnieć :) Nic się tu nie dzieje, tylko ludzie umierają :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie jakiś ślad - dzięki niemu łatwiej trafię do Ciebie.

Reklamy, komentarze typu "obserwujemy?" etc - na to nawet nie wysilaj klawiatury.