środa, 20 sierpnia 2014

Bielenda Balsam do ust Zmysłowa Wiśnia

Tak - przyznaję się - jestem uzależniona.
Od malowania paznokci, słodyczy, Facebooka, bloga, ostatnio nawet Instagrama.
Wśród moich miłości są też mazidła do ust i nie każcie mi teraz zliczać ile ich mam.
Jednym z nich jest Balsam do ust "Zmysłowa Wiśnia" Bielenda.


Nie raz mówiłam, że do Bielendy mam uraz po przygodzie z serią Awokado (takiej wysypki, swędzenia i zaczerwienień nikomu nie życzę). Do tego balsamu też miałam nieufną minę.
Ba! - nawet zrobiłam najpierw próbę uczuleniową - wiem, że to śmieszne, ale przezorny zawsze ubezpieczony!

Do tego kusił opis producenta:

Balsam do ust ZMYSŁOWA WIŚNIA skutecznie pielęgnuje i natłuszcza delikatny naskórek ust, likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości. Zawartość intensywnie regenerującego olejku makadamia sprawia, że skóra ust szybko się odnowi, odzyska miękkość, właściwe nawilżenie i zdrowy wygląd. Delikatny, naturalny, wiśniowy odcień oraz cudowny zapach świeżych wiśni uczyni stosowanie przyjemnym, a TY ZAKOCHASZ SIĘ W NIM OD PIERWSZEJ APLIKACJI.


Brzmi cudownie prawda?


W papierowym kartoniku znajduje się miękka tubka o pojemności 10g.
Grafika to kusząca, dojrzała wiśnia.
A w środku skrywa się to, co najważniejsze, czyli balsam.
Balsam o zapachu subtelnym, przyjemnym choć nie do końca wiśniowym.
Konsystencja raczej sprzeczna z nazwą, bo zamiast balsamu mamy bardziej błyszczyk. Ale mi to odpowiada, bo zdecydowanie wolę taką formę od zbitej, gęstej masłowej.

Kolor balsamu wywołuje uśmiech na twarzy - jest cudny! Czerwień, która aż prosi by musnąć nią usta.


Przy aplikacji balsam dobrze rozprowadza się na ustach, nie skleja ich i do tego jest smaczne.
Smakuje jak czerwone landrynki. (który smak landrynek jest Waszym ulubionym?)
Na ustach daje porządne uczucie nawilżenia i ten stan utrzymuje się pewien czas. Nie mogę powiedzieć, że trwa to kilka godzin, bo należę do tych "zlizujących naustne mazidła".


Gdy nie mam ochoty na kolor na ustach, a jedynie naturalny wygląd z dodatkową porcją nawilżenia, chętnie sięgam po owy balsam.

Jego koszt to 6-7zł, więc cena przyzwoita.


Dziękuje firmie Ewa&ja za możliwość przetestowania owego balsamu oraz za przywracanie wiary w Bielendę.
http://ewaija.pl/
p.s. w sklepie internetowym ewaija.pl lakiery ESSIE w cenie 7,90zł! (pełnowymiarowe) KLIK

70 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam białe landrynki :) A próba uczuleniowa to wcale nie brzmi głupio :) Po karotenowym maśle od Bielendy też zawsze robię taką próbę gdy produkt tej marki wpadnie mi w ręce :) Bo nie uśmiecha mi się potworne swędzenie i drapanie aż do krwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. białe landrynki - ulubione mojego dziadka :)
      No właśnie ja tez już wolę najpierw sprawdzić odrobinę niż potem martwić się wysypka, pieczeniem i swędzeniem.. :)

      Usuń
  2. Te smarowidła mnie nie kuszą ale niebawem planuję nabyć peeling do ciała z tej serii :D

    OdpowiedzUsuń
  3. też średnio jestem zainteresowana takimi balsamami do ust.:)
    ale peelingi - tak, tak tak, czekam aż mi się moje aktualne skończą ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. też szybko "zjadam" wszystko z ust, a jeśli jest do tego smaczne to już w tempie ekspresowym znika;) bardzo ładne opakowanie - zachęca do wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja najbardziej też lubiłam czerwone landrynki.. zresztą wszystkie czerwone cukierki zawsze do moich ulubionych należały :) Jednak sprzeczne jest to z moimi ulubionymi kolorami, ponieważ czerwony znajduje się chyba na ostatnim miejscu. Nie lubię i nie noszę czerwonego.
    A balsam bardzo zachęcający :) Jak przeczytałam o nim, to przypomniał mi się wiśniowy zestaw do stóp z Avonu, który pokazywałaś jakiś czas temu.. w skrócie.. wiśniowo u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja siostra ma masełko z tej serii i czasami jej podbieram, na pewno kiedyś się zaopatrzę w nie bo jest genialne :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczna ta wiśnia, ja mam malinę i jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro smakuję jak landrynki to coś czuję, że zawsze po nałożeniu od razu by była zjedzona ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ on smakowicie wygląda! Nie wiem, czy nie wyjadałabym z tubki ;)
    Na ustach ślicznie prezentuje się, muszę wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię Bielendę, ale tego balsamu nie miałam. Nie używam takich kosmetyków, bo... zapominam o nich.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że o nim napisałaś bo zastanawiałam się nad jego kupnem!

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, że się sprawdza. Dawno nie miałam nic z Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie miałam, fajnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tego balsamu, ale wygląda na prawdę przyzwoicie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie ten balsam czeka na swoją kolej, ale po masełku, które nie spisało się u mnie jakoś nie mogę się zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię takich tubek, zawsze się wypaćkam cała xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie bym spróbowała go ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. może go kiedyś wypróbuję choć w innej wersji zapachowej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wygląda apetycznie :D Opakowanie przyjemne dla oka i działanie całkiem przyzwoite :)

    OdpowiedzUsuń
  20. jestem również uzależniona od przeróżnych mazideł do ust, tego akurat nie miałam, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. hehe jestem uzależniona prawie dokładnie od tego samego :D a jak zobaczyłam zdjęcie z wisienką to od razu poczułam jej smak w ustach ;) takiego smaka sobie zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  22. ja stanowczo za rzadko używam takich produktów :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Smakuśnie wygląda, choc nie lubię wiśni w kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajny, ale nie przepadam za wiśnią i tylko z tego powodu się nie polubimy.. : (

    Pozdrawiam, http://grudzienpaulina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno jest jeszcze wersja malinowa :)

      Usuń
  25. zapach kusi, ale nie przepadam za taką konsystencją:c ja własnie wolę masełkowate : p

    OdpowiedzUsuń
  26. mnie kusi masełko z tej serii, ale inna wersja, bo za wiśnią nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam z tej serii peeling do ciała i pachnie bosko!
    Lubię czerwone landrynki, więc chętnie bym go spróbowała :P

    OdpowiedzUsuń
  28. i ja jeszcze nie miałam tego balsamu?! wstyd:P

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja również jeszcze go nie miałam ;)!

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam malinowy ale dla mnie jest zbyt tłusty ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Z tej serii Bielendy mam malionowe masełko do ust, ale zdecydowanie lepiej czułabym się z balsamem - nie trzeba macać go paluchami :P

    OdpowiedzUsuń
  32. Z Bielendą mam trochę na bakier, ale mam ochotę wypróbować ich algowe maski z serii profesjonalnej. Mam nadzieję, że pozwolą mi zmienić zdanie na temat ich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie przepadam za takimi ściętymi aplikatorami - są wiecznie ubrudzone, a wycieranie ich raz za razem jest dla mnie bez sensu.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie jakiś ślad - dzięki niemu łatwiej trafię do Ciebie.

Reklamy, komentarze typu "obserwujemy?" etc - na to nawet nie wysilaj klawiatury.