poniedziałek, 27 sierpnia 2012

MarionSPA Różowa glinka maseczka

Dziś przyszła kolej na recenzję kolejnej dobroci od Marion.
Tym razem na mojej twarzy wylądowała Różowa glinka.





Producent informuje , że jest ona przeznaczona do cery wrażliwej, naczynkowej a ja właśnie taką posiadam.



W saszetce znajduje się proszek, który mieszamy z odrobiną wody.  Mieszanka powstaje bardzo szybko, nie robią się żadne grudki.
Na opakowaniu napisano, że jest to produkt bezzapachowy, jednak maseczka zapach posiada, ale delikatny.




Zawartość saszetki w zupełności wystarcza na aplikację na całej twarzy.


W trakcie wysychania maseczka robi się biała.

Działanie:

Na opakowaniu można przeczytać, że łagodzi trądzik różowaty i to jest prawda! Nie spodziewałam się takiej różnicy po jednym razie. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć przed i po, bo różnica na prawdę była zauważalna. Dodatkowo skóra na twarzy była wygładzona, odświeżona.
Podczas wysychania maseczka lekko "napina" skórę, jednak nie jest to nieprzyjemne.

Myślę, że to będzie jedna z moich ulubionych maseczek - póki co na pewno jest numerem 1 :)

                                                                                     Monika

P.S. Wiem, że nie pojawił się projekt z Księżniczkami Disney, jednak w tym tygodniu moje paznokcie ostro się regenerują i nie chcę ich męczyć lakierami, więc Pocahontas pojawi się w terminie późniejszym.

7 komentarzy:

  1. Zawsze unikałam Marion ale widzę, że czas się do niej trochę przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam maseczkę Marion, jednak nie tą. Ale uważam że jest bardzo dobra:)
    A ta mnie zaciekawiła ;)
    Są w niskiej cenie a mają skarby zapakowane w środku saszetki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Za niską cenę dostajemy czasem perełki!

      Usuń
  3. ooo muszę wypróbować ! dzięki ! pozdrawiam,ulcik z www.kuchnianawzgorzu.pl

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie jakiś ślad - dzięki niemu łatwiej trafię do Ciebie.

Reklamy, komentarze typu "obserwujemy?" etc - na to nawet nie wysilaj klawiatury.